Przerywnik w pracy nad pejzażem i moja organizacja nici

Praca nad pejzażem wre, codziennie zabiera mi bardzo dużo czasu, więc postanowiłam, że co jakiś czas będę robić sobie przerywniki w postaci mniejszych obrazków. W ostatni weekend wydziergałam więc niewielki łapacz snów, który po oprawieniu zawiśnie nad łóżkiem.


Wyszywałam na Aidzie tajlur 18ct w kolorze kremowym, tej samej, która służyła mi za tło dla wiewiórki i poprzedniego pejzażu. Jeszcze trochę mi jej zostało, więc pewnie jeszcze nie jedno na niej powstanie. Nici to chiński zamiennik dmc, o którym pisałam w poprzednim poście, już teraz mogę powiedzieć, że są świetne, nie farbują, ładnie się błyszczą. Przy okazji tego obrazka sprawdziłam jak się sprawują po praniu i czy mazaki, których używam do zaznaczania siatki się spiorą. Jak widać, wszystko gra :)

Przy okazji tego postu, pomyślałam, że pochwalę się moim ostatnim pomysłem na organizację nici. Do pejzażu musiałam gdzieś schować prawie 100 motków i to najlepiej w taki sposób, żeby ułatwić sobie szukanie poszczególnych kolorów. Metody z poprzednich projektów nie wchodziły w grę. 


Wykorzystałam zwykłe pudełko kartonowe, które przycięłam na wysokość torebki z nićmi, z tego co mi zostało zrobiłam przegródki. Zwykłe białe kartki posłużyły mi jako separatory numerów. Po prawej mam dodatkowe miejsce na igły, igielniki, pisaki i kanwę z haftem. Na tą chwilę nie wygląda to może pięknie, ale robiłam to na szybko, żeby nie zabierać sobie za dużo czasu z pracy nad obrazkiem. Jak będę kiedyś miała chwilkę, to całość udekoruję jakimś papierem do pakowania i będzie ładnie ;)


Poszczególne kolory mam popakowane w torebki strunowe, a banderolki przyklejam taśmą klejącą, żeby łatwiej było mi szukać. Nici się trochę plączą w środku, ale jest to metoda znacznie szybsza niż nawijanie każdego koloru na bobinkę. Nie mam tutaj też problemu ze zbyt krótkimi kawałkami nici, jakie mi czasem zostają, wszystko wrzucam do woreczka i zawsze mogę to jeszcze wykorzystać.


Początkowo planowałam wszystkie motki danego koloru wrzucić do woreczka, ale mieści się w nim tylko jedna, więc cały nadmiar przechowuję w foli, w której przyszły z Chin. Nie ma tego dużo, więc dość łatwo to ogarnąć. Tak jak pisałam wcześniej, w tym pudełku są tylko nici potrzebne do obrazka, reszta póki co leży w osobnym pudełku, w dalszym ciągu w sporym nieładzie, ale jak skończę z pejzażem, to wszystkie wylądują w jednym miejscu. 


A tak wygląda moja organizacja nici z Ariadny, które jeszcze mi zostały z poprzednich wyszywanek. Trzymam tutaj też te akcesoria, które w danym momencie nie są mi potrzebne.



Komentarze

  1. Prześliczny łapacz snów :) Bardzo dobry pomysł z takimi przerywnikami:)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Kolejna odsłona pejzażu i kilka zwierzaków amigurumi

Szósta część pejzażu i eko-torby

Notes szyty tradycyjną metodą