Szyciowe love w natarciu ;)

Odkąd odkopałam maminą maszynę ciągle myślę tylko, żeby coś uszyć. Pomysłów mam tysiące, niestety brak funduszy na materiały mnie stopuje. Próbuje zatem wykombinować coś z tego co zalega od lat w szafie. Tym razem wyciągnęłam kawałek materiału, którym kiedyś obijaliśmy kanapę i poduchy, no i resztki pościelowej bawełny. Oto co powstało z tego połączenia:


Nr. 1. kosmetyczka. Obecnie służy do przechowywania akcesoriów do mojego nowego bzika - haftu krzyżykowego. Z tego uszytku jestem zdecydowanie zadowolona, zanim udało mi się z tą zmarnowałam sporo materiału na inne ;)




Nr. 2. rolowane etui na szydełka, jeszcze jeden mój bzik ;) jeszcze nie zamontowałam w nim zapięcia, waham się między napą, a magnesem. Całość wyszła mi baaaardzo krzywo i niedokładnie, jeszcze sporo wody upłynie zanim opanuję kwestię ustawień maszyny ;)




Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Kolejna odsłona pejzażu i kilka zwierzaków amigurumi

Giganta część trzecia + przerywnik

Szósta część pejzażu i eko-torby