"Nowe" zeszyty

Już jakiś czas przymierzałam się do uszycia okładek do zeszytów, takich materiałowych, ze szmatek z odzysku. No i w końcu udało mi się. Oto co zmajstrowałam.

Numer 1. pierwszy i jak na razie najbardziej satysfakcjonujący uszytek, to okładka z płótna, chyba lnianego. Ozdobione taśmą żakardową z maminych zbiorów (bardzo ją lubię za połączenie kolorów i wzór). Okładka uszyta była na kalendarz w twardej oprawie, ale nada się też na zeszyt, albo książkę niezbyt grubą.





Numer 2. Uszyta tą samą metodą okładka ze starego obrusu, z kieszenią, również z odzysku. Tutaj rozmiar dopasowany do zeszytu z twardą oprawą. Oby dwie okładki są w 100% uszyte ręcznie.



Numer 3. Mój pierwszy maszynowy uszytek. Okładka usztywniona flizeliną i tekturą, kartki wszyte tradycyjną metodą. Łącznie 48 kartek do bazgrania. 





Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Kolejna odsłona pejzażu i kilka zwierzaków amigurumi

Giganta część trzecia + przerywnik

Szósta część pejzażu i eko-torby