Pierwszy projekt scrapbookowy

Już od jakiegoś czasu planowałam zająć się scrapbookingiem. Zawsze jednak, coś stawało mi na przeszkodzie. A to materiały drogie, a to farb nie mam, a to znów mi się nie chce :D Naoglądałam się oczywiście filmików na youtube, naczytałam na różnych blogach i naszukałam w sklepach internetowych. W końcu doszłam do wniosku, że przecież zamiast kupować drogie papiery, ozdoby itp. można je sobie zrobić samemu. Kleje różnego rodzaju i formatu również można kupić niedrogo, a zwykły biały klej biurowy jest w stanie zastąpić niejedno mazidło :) 

Tak właśnie zaczęłam "dziergać" swój pierwszy art journal. Korzystałam dosłownie ze wszystkiego co było pod ręką, kartonowych pudełek, wycinków z gazet, starych zdewastowanych książek. 

W kolejnych postach będę przedstawiać wam skończone strony journala. Zacznę od tego co zrobiłam przez kilka ostatnich dni tj. okładki i dwóch pierwszych stron. Będę też skrótowo opisywać techniki i materiały jakich użyłam. 

Zainteresowanych zapraszam do śledzenia moich poczynań ;)


Jak już wyżej wspomniałam, zacznę od okładki. Wykonanie jej zajęło mi około dwóch dni (łącznie z suszeniem farb i klejów). Bazą pod nią było kartonowe pudełko, o niezbyt szerokich bokach. Po odcięciu zbędnych elementów, okleiłam je mocno pogniecioną stroną z gazety. Uzyskałam w ten sposób efekt marszczenia.


Tak przygotowaną bazę pomalowałam na niebiesko. Na zdjęciach niestety tego nie widać, ale celowo miejscami użyłam jaśniejszego koloru. Brzegi "pobrudziłam" farbą, której użyłam wewnątrz okładki, w kolorze szaro-brązowym. Całość upaćkałam trochę złotym kolorem (czego też niestety nie widać zbyt mocno) i udało mi się stworzyć wrażenie, że przedmiot jest stary.


Kolejnym etapem było bardzo żmudne i pracochłonne przygotowanie wewnętrznych stron journala, które będę pokazywać w kolejnych postach. Poskładałam je w cztery grupy po sześć kartek, zgiętych na pół i przyszyłam zielonkawym kordonkiem do grzbietu. 

To były najtrudniejsze etapy prac. Teraz trzeba było całość nieco spersonalizować. Journal zatytułowałam "you & me" (wiem, że to może trochę oklepane, ale musiało takie być, ponieważ będę tutaj umieszczać wpisy związane w całości ze mną i moim narzeczonym, naszymi przeżyciami, przygodami itp). Elementy dekoracyjne to już czysta improwizacja. Użyłam wszystkiego co akurat mi wlazło pod ręce. Znalazły się tutaj guziki, błyszczące serduszko i jednogroszówka. Poniżej wklejam zdjęcia kilku detali:

 Jednogroszówka.

Piankowe kuleczki, drewniany koralik, guzik.

Własnoręcznie wycięta kartonowa etykietka, cekinowe serduszko.


 Jeśli podobała wam się moja praca, zachęcam do śledzenia kolejnych postów. 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Kolejna odsłona pejzażu i kilka zwierzaków amigurumi

Giganta część trzecia + przerywnik

Szósta część pejzażu i eko-torby