Pierwsze trzy strony journala

Tak mój journal się prezentuje w środku. Wewnętrzną stronę okładki (jak wspominałam w poprzednim poście) pomalowałam na kolor szaro-brązowy i okleiłam papierem w delikatny wzór (jeden z niewielu materiałów jakie kupiłam). 

Zanim przeszłam do ozdabiania swojej pierwszej strony, doszłam do wniosku, że przydał by się tutaj jakiś element wstępu. Ponieważ założenie jest takie, żeby jeden journal był na maksymalnie jeden rok zdecydowałam, że właśnie tutaj to podkreślę. Tą stronę okleiłam zniszczoną okładką książki (z góry zaznaczam, że używam jedynie książek zniszczonych, które nie nadają się już do renowacji), dodałam jej trochę lat przybrudzając herbatą i nadrywając brzegi. 



Numer 2014 wycięłam z gazet i nakleiłam na zwykły kawałek tektury. Brzeg cyfer objechałam cienkopisem, żeby wydawały się bardziej komiksowe. Dookoła narysowałam kilka detali, bo było jakoś tak pusto :)


No i w końcu mogłam się zabrać za sedno sprawy :)
Pierwsza strona jest czymś w rodzaju mojej wizytówki :D Wkleiłam tutaj swoje zdjęcie, ramkę wykonałam ręcznie z białego grubego papieru, a kolorowe elementy wycięłam z gazety. Strzałka wycięta jest z kolorowego papieru, a kwiatki z białego pomalowanego flamastrami. Pod zdjęciem znajduje się słowo "ja" w kilkunastu różnych językach.



Oczywiście nie mogło tutaj zabraknąć mojego kota. Żeby nie było nudno, sama go narysowałam :) Tło pomalowałam farbami wodnymi (łącznie z łapkami). Łapki obrysowałam cienkopisem, dokleiłam dwa guziki, dorysowałam kilka detali i gotowe. Paski na górze i na dole to są kawałki serwetki, przyklejonej jak w decoupage.


Cytat na stronie niestety nie jest mój, bo poeta ze mnie żaden :)



Kolejne strony journala po woli się tworzą, więc zachęcam do śledzenia bloga.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Kolejna odsłona pejzażu i kilka zwierzaków amigurumi

Szósta część pejzażu i eko-torby

Giganta część trzecia + przerywnik