27.09.2016

Giganta część trzecia + przerywnik

Dziś nastał, w końcu, tak długo oczekiwany dzień. Dzień rozpoczęcia kolejnej (czwartej) strony mojego giganta. Strona trzecia w większości jest już zrobiona, zostało kilka krzyżyków w dolnej części i trochę więcej niż kilka w górnej, ale te już uzupełnię robiąc kolejną stronę. Udało mi się za to wypełnić w 100% lewy dolny róg. Prace nad tą stroną zajęły mi (sprawdza datę dodania poprzedniego postu) trzy i pół miesiąca. Długo, za długo :) A tak się prezentuje dziś moja praca:


Obrazek jest coraz piękniejszy, z każdym zakończonym fragmentem zachwycam się nim bardziej :) Boję się, że po skończeniu wcale nie będę chciała go oddać :D a jest to prezent dla przyszłej teściowej.
Poniżej przedstawiam kilka zdjęć z postępów pracy:






Wyszywanie szło dość sprawnie, jedynie brak czasu powodował, że nie za bardzo mogłam sobie pozwolić na dzierganie. Nieraz się zdarzyło, że przez dwa tygodnie nie zrobiłam ani jednego krzyżyka. Wytarczyło mi jednak czasu na zrobienie jednego przerywnika :D


Moja pierwsza gorjuss ;) dziergałam ją dość długo, bo była to dla mnie taka odskocznia od giganta, no ale kiedy on sam stał się dla mnie przerywnikiem w pracy, to na kolejne już brakowało czasu :) Niezbyt jestem zadowolona z doboru kolorów na króliczku, ale chciałam koniecznie zużyć jak najwięcej ariadny, która mi zalega. 
Tutaj widać też różnicę w kryciu różnych nici. Zarówno gorjuss jak i pejzaż wyszywałam na tej samej kanwie 16 ct, dwoma nitkami. Na zdjęciu może nie widać tego aż tak wyraźnie, ale na żywo przy ciemnych kolorach ariadny jest znacznie większy prześwit. Dodam jeszcze, że gorjuss jest już po praniu, przed praniem dziury były jeszcze większe.



A tutaj zbliżenie na fragment pejzażu wyszyty chińską muliną:


Pochwaliłam się, więc lecę wyszywać dalej, póki mi zapału nie braknie ;) 




13.06.2016

Druga odsłona giganta (z ośmiu).

Tak, dokładnie, drugą stronę mam już praktycznie za sobą, zostało jeszcze kilka pojedynczych krzyżyków, ale te uzupełnię już jak będę robić kolejną. Strasznie nie lubię nawlekać nici, żeby za chwilę ją odłożyć na później. Mój pejzaż prezentuje się obecnie tak:


Ta strona zajęła mi dwa razy mniej czasu niż poprzednia, robiłam ją niecałe 1,5 miesiąca, więc jest jakiś postęp, może kolejna pójdzie jeszcze szybciej :D

Poniżej kilka zdjęć z etapów, na początku trochę zapomniałam o robieniu zdjęć, więc jest mały przeskok :D






Kolejna odsłona pewnie znów za miesiąc, ale może w międzyczasie coś jeszcze się urodzi ;), bo pracuję obecnie nad jeszcze jednym obrazkiem, ale nie będę na razie zdradzać co wyszywam. 


10.05.2016

Przerywnik w pracy nad pejzażem i moja organizacja nici

Praca nad pejzażem wre, codziennie zabiera mi bardzo dużo czasu, więc postanowiłam, że co jakiś czas będę robić sobie przerywniki w postaci mniejszych obrazków. W ostatni weekend wydziergałam więc niewielki łapacz snów, który po oprawieniu zawiśnie nad łóżkiem.


Wyszywałam na Aidzie tajlur 18ct w kolorze kremowym, tej samej, która służyła mi za tło dla wiewiórki i poprzedniego pejzażu. Jeszcze trochę mi jej zostało, więc pewnie jeszcze nie jedno na niej powstanie. Nici to chiński zamiennik dmc, o którym pisałam w poprzednim poście, już teraz mogę powiedzieć, że są świetne, nie farbują, ładnie się błyszczą. Przy okazji tego obrazka sprawdziłam jak się sprawują po praniu i czy mazaki, których używam do zaznaczania siatki się spiorą. Jak widać, wszystko gra :)

Przy okazji tego postu, pomyślałam, że pochwalę się moim ostatnim pomysłem na organizację nici. Do pejzażu musiałam gdzieś schować prawie 100 motków i to najlepiej w taki sposób, żeby ułatwić sobie szukanie poszczególnych kolorów. Metody z poprzednich projektów nie wchodziły w grę. 


Wykorzystałam zwykłe pudełko kartonowe, które przycięłam na wysokość torebki z nićmi, z tego co mi zostało zrobiłam przegródki. Zwykłe białe kartki posłużyły mi jako separatory numerów. Po prawej mam dodatkowe miejsce na igły, igielniki, pisaki i kanwę z haftem. Na tą chwilę nie wygląda to może pięknie, ale robiłam to na szybko, żeby nie zabierać sobie za dużo czasu z pracy nad obrazkiem. Jak będę kiedyś miała chwilkę, to całość udekoruję jakimś papierem do pakowania i będzie ładnie ;)


Poszczególne kolory mam popakowane w torebki strunowe, a banderolki przyklejam taśmą klejącą, żeby łatwiej było mi szukać. Nici się trochę plączą w środku, ale jest to metoda znacznie szybsza niż nawijanie każdego koloru na bobinkę. Nie mam tutaj też problemu ze zbyt krótkimi kawałkami nici, jakie mi czasem zostają, wszystko wrzucam do woreczka i zawsze mogę to jeszcze wykorzystać.


Początkowo planowałam wszystkie motki danego koloru wrzucić do woreczka, ale mieści się w nim tylko jedna, więc cały nadmiar przechowuję w foli, w której przyszły z Chin. Nie ma tego dużo, więc dość łatwo to ogarnąć. Tak jak pisałam wcześniej, w tym pudełku są tylko nici potrzebne do obrazka, reszta póki co leży w osobnym pudełku, w dalszym ciągu w sporym nieładzie, ale jak skończę z pejzażem, to wszystkie wylądują w jednym miejscu. 


A tak wygląda moja organizacja nici z Ariadny, które jeszcze mi zostały z poprzednich wyszywanek. Trzymam tutaj też te akcesoria, które w danym momencie nie są mi potrzebne.



22.04.2016

Zmagania z gigantem, odsłona 1 z 8

Prace nad obrazem, który sobie wybrałam okazały się nieco bardziej pracochłonne niż przypuszczałam. Zleciały mi już prawie dwa miesiące, a mam niecałą jedną stronę ukończoną. Obraz wyszywam na kanwie Aida Tajlur 16ct w kolorze białym. Tak to teraz wygląda:


Z tej strony zostały mi praktycznie same pojedyncze krzyżyki, więc postanowiłam od poniedziałku zabrać się już za kolejną, a tą będę stopniowo uzupełniać, tak jak robiłam przy wilkach.

Poniżej krótka relacja z etapów pracy:



Pierwsze krzyżyki powstawały dość mozolnie, w tym rogu są praktycznie same jasne kolory, w dodatku bardzo ich dużo  jak na taki mały kawalątek. 



Tutaj już coś po woli się wyłania. Jak już się uporałam z tymi drzewami na drugim planie, to jakoś szybciej mi szło.




Obraz jest piękny, ręce mnie świerzbią, żeby dalej wszywać i odkrywać kolejne kawałki, ale zmęczenie jest silniejsze tym razem ;) Weekend robię sobie wolny od tego obrazka i planuję zrobić jakiegoś mikruska, jeden już w sumie zaczęłam, ale pochwalę się dopiero jak skończę :)



10.03.2016

Nowości w mojej fabryce ;)

Zgodnie z tym co pisałam w poprzednim poście, w okolicach świąt Bożego Narodzenia rozpoczęłam pracę nad kolejnym obrazkiem. Był to pejzaż o nazwie "Peaceful lake house", wzór bodajże od Dimmension, przerobiony na Ariadnę. Wyszywałam na tej samej kanwie co wiewiórkę, czyli 18ct w kolorze kremowym o rozmiarach ok 30 x 40 cm. Wyszywać skończyłam w połowie lutego, więc całość zajęła mi niecałe 2 miesiące. Było by szybciej, gdyby nie praca ;)

Poniżej krótka relacja z postępów pracy:
 




Krzyżyków przybywało dość systematycznie, a część obrazka wyszywałam półkrzyżykami, co jeszcze bardziej przyspieszyło pracę.





Jak już doszłam do połowy, poszło już ekspresowo, lewą stronę wyszyłam w 2 tygodnie, z czego jeden spędziłam na zwolnieniu lekarskim. Poniżej skończone krzyżyki bez konturów i efekt końcowy z backstitchami i supełkami.



Jeszcze kilka zbliżeń na szczegóły:






Przy okazji szczegółów, przypomniałam sobie, że nie pokazałam zbliżeń na wiewiórkę ;)





Pod koniec stycznia postanowiłam wyszyć większy obrazek, na urodziny dla teściowej. Koszty wyszły mi dość spore, więc postanowiłam zaryzykować i wypróbować mulinę z Aliexpress. Zamówiłam, doczekałam się i jestem zadowolona. Nie mam porównania z oryginalną DMC, ponoć odcienie odrobinę się różnią, ale nie przejmowałam się tym, bo rzadko wyszywam według oryginalnej numeracji. Jakościowo jest super, dość gruba (w porównaniu z Ariadną), gładka, z ładnym połyskiem. Za paczkę 150szt. zapłaciłam ok 70zł.


Przezornie wypróbowałam ją najpierw na mikrusie, z którego zrobię zakładkę:


Zaraz potem rozpoczęłam pracę nad projektem dla teściowej. Obraz będzie duży, bo ok 320 x 210 krzyżyków, więc pewnie będę pokazywać postępy w osobnych postach, żeby nie robić aż takich dużych odstępów czasowych.

W międzyczasie odwiedziłam w końcu pasmanterię i kupiłam filc dekoracyjny do wykończenia moich starych robótek. Jak dotąd wykorzystałam tylko jedną na igielnik.



Uff, bałam się, że ten post nie będzie miał końca :) Sporo tego było i zastanawiam się, czy o czymś nie zapomniałam... najwyżej napiszę jeszcze jeden :D